To znowu ja

przez , 19.lis.2015, w Bez kategorii

Cześć, tutaj Samael, dziecie marnotrwane xd

Holenderska cholero, tak mi trudno zabrać się do tego opowiadania….

Staram się, ale mi nie wychodzi.

Powstał jeszcze jeden twór mojej pokręconej wyobraźni.

oto:

drzac-w-szkarlacie.blogspot.com

o kuroko no basket

to NIE JEST yaoi :-:

na szczęście

ale żyjemy

wszyscy

Zostaw komentarz więcej...

Cześć!

przez , 04.sie.2015, w Bez kategorii

To znowu Samael ;)

Startujemy 

1 komentarz więcej...

:)

przez , 26.cze.2015, w Bez kategorii

Jestem. Wy również?

1 komentarz więcej...

ROZDZIAŁ 25 – ZAKLINACZ CZASU

przez , 25.mar.2015, w gaara, hinata, naruto

Wow. To już 25 rozdziałów! :D

Czas na mały bilans….

Podczas pisania tej notki mamy:

  • Wszystkich wizyt: 5395
  • Wszystkich komentarzy: 224

Za wszystko – dziękuję!

Choć jak każdy, miewam chwile gigantycznego zwątpienia, kryzys. Jak właśnie teraz. Mam wrażenie, że wszystko co napisałam jest kompletnie beznadziejne….. cóż, ale za kilka notek akcja będzie dla Was mniej mecząca ;)

Rozdział… dedykuję wszystkim czytelnikom, każdemu z osobna i wszystkim razem :) Jesteście dla mnie bardzo ważni, ponieważ to dzięki Wam mogę i chcę tworzyć kolejne, kolejne, kolejne rozdziały. 

I choć to dość wąskie grono, wiem jedno –  mam najlepszych czytelników pod słońcem ;)

ROZDZIAŁ 25

- ZAKLINACZ CZASU

Muzyka

Ciemne, zimne miejsce…

Cichy dźwięk…

Blask białych, księżycowych oczu i trzepot jastrzębich skrzydeł…

Krok. Jeden, drugi, trzeci…

Oddychała głęboko wsłuchując się w melodię, tak odległą, a jednocześnie tak bliską. Jakaś cząstka Hyuugi pamiętała ją doskonale. Dlaczego?

-Hinata-sama? – odezwał się Naoda świszczącym głosem. – Czy…?

Powierniczka Shikasai uciszyła go lekkim skinięciem dłoni. Oto pierwszy pokój Domu Luster. Jaka pułapka ją tu czeka?

„Chodź do mnie” – melodyjny, żeński głos uwięził ją w bezruchu na kilka chwil.

Odwróciła się gwałtownie, a z jej ust wydał się stłumiony jęk. Trzepot skrzydeł ucichł, muzyka umilkła, nastała wszechobecna ciemność, a ona stała nieruchomo, wsłuchując się w tajemniczy głos.

„Chodź”

-Kto tu jest?! – Hinata uaktywniła Byakugana. Odpływała. Melodia działała na nią niezwykle kojąco, czuła się jak….w domu? I chciała więcej.  Przymykając oczy, zatapiała się w niezwykłych dźwiękach.

Niepewny odgłos dzwonków wyrwał ją z zamyślenia. Coś delikatnie łaskotało ją w policzek.  Kwiaty wiśni? Przecież to niemożliwe!

Chwileczkę… przecież to…

Hinata zignorowała natrętne myśli. Jak zaczarowana podeszła do wielkiego drzewa sakury, które w jednej chwili zmaterializowało się przed nią. Nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w liczne kwiaty… muzyka…

Wrażliwe uszy drgnęły. Perlisty śmiech młodej kobiety, tak podobny do jej własnego, wypełnił pomieszczenie. Płatki sakury tańczyły na wietrze.

Wietrze?

Z trudem skupiła własne myśli. To przecież jeden z pokoi w  domu samego Orochimaru! Musi tutaj być Tsunade…

Sceneria gwałtownie się zmieniła. Cudowna woń kwiatów wiśni stała się gorzka. Drzewo sakury zwiędło, a płatki otuliły ją szczelnie. Hinata nie wiedziała gdzie jest, ani co się stało. Różowe kwiaty nieustannie kręciły się przy jej niewielkiej sylwetce, popędzane przez silne, zimne powietrze.  W głowie rozbrzmiewał śmiech owej kobiety, której nie mogła dostrzec.

Wszystko zakończyło się równie szybko, jak i rozpoczęło.

„Już blisko…”

Młoda dziewczyna ze zdziwieniem spostrzegła, że znajduje się w lesie. Ciężkie, przytłaczające promienie zachodzącego słońca przeciskały się przez drzewa. Coś kazało jej ruszać.

Wolno i z rozwagą stawiała kroki. Pamiętała ścieżkę, po której stąpała, wiedziała, że już kiedyś tu była. Z kim i po co? Tego nie mogła sobie przypomnieć. Do celu prowadził ją jedynie dźwięczny, wysoki głos. Droga dłużyła się w nieskończoność.

Znalazła się w ogrodzie. Na dużej polanie bawiła się dwójka dzieci. Maleńka dziewczynka o granatowych włosach, oraz nieco starszy, kruczowłosy chłopiec. W jego dużych, orzechowych oczach przysłoniętych okularami gościły iskierki radości. Młoda Hyuuga natomiast ukryła się za pobliskim drzewem.

-Rea! Olivier! – krzyknął ten sam głos. Do wielkiego ogrodu wbiegła piękność o hebanowych włosach i brązowych oczach.

„To ten głos” – pomyślała zdezorientowana Hyuuga. Wszystko dobrze, ale…. po co? Dlaczego Orochimaru chce, aby widziała ten obraz?

Nagle kruczowłosą złapał od tyłu młody, ale siwy mężczy….

Kabuto?!

Zdumiona Hinata łapczywie wpatrywała się w nich. Dzieci były uderzająco podobne do matki, co więcej, chłopiec nazwany Olivierem odziedziczył rysy samego Kabuto Yakushiego! O co tu do cholery chodzi?!

Siwowłosy ninja z radością wpatrywał się w kobietę.

- Kirei, a co jeżeli…

-KIREIIIIIIIIIIIIIIIII! – z oddali dobiegł następny, jakże znajomy dźwięk i z domu wyłoniła się…. Tsunade!

-TSUNADE-SAMA!!!!!! – tym razem to Hinata krzyknęła, wybiegając ze swojej kryjówki. Jednak Hokage zdawała się tego nie słyszeć.

-Kirei, ojciec ma ci coś do przekazania. Prosił, abyś wzięła małą ze sobą.

Ciemnowłosa skinęła głową i  z  uśmiechem wzięła na ręce małą dziewczynkę.

Zdezorientowana Hyuuga wpatrywała się w całą scenę. Kobieta, nazwana Kirei właśnie przeszła obok niej, nawet na nią nie spoglądając. Dopiero wtedy powierniczka Shikasai dostrzegła, że owa dziewczynka, niesiona przez ciemnowłosą ma…

…. księżycowe oczy Hyuuga.

 `~o~O~o~`

Sasuke bez celu krążył po pomieszczeniu, starając się jakoś wypełnić pustkę, którą po sobie pozostawiła.

Hinata-hime…

Był to jeden z tych nielicznych momentów w jego życiu, kiedy nieustraszony Uchiha Sasuke bał się jak małe dziecko.

Poszła prosto w paszczę Orochimaru z tym demonem, no Sabaku. Pięknie! Pięknie, kurwa, pięknie!

Jednak nie ta sprawa niepokoiła go najbardziej.

Znał Hinatę, jej słabości i możliwości. W tej chwili była zdana tylko na siebie i to od niej zależy, czy przejdzie próbę.

Jakby na złość, napatoczyła się ta siksa Haruno. Sakura.

Jak ona ma czelność spotykać się z nim! Od kiedy to bezużyteczny gówniarz, dziecinny Uzumaki Naruto jest lepszy od niego! Kami, niby w czym?!

Nie, już on jej pokaże, na ile może sobie pozwolić. Sakura zawsze była jego własnością i pozostanie nią na zawsze. Od znajomości z nim nie ma już odwrotu.

Z niewypowiedzianą wściekłością uderzył w najbliższą ścianę, robiąc w niej spore zgłębienie.

„Cholera” – mruknął. ” Od kiedy przestałem się kontrolować?”

Wtedy do jego uszu dobiegł cichy dźwięk i niewielki kruk wleciał do pomieszczenia , niosąc małą kartkę papieru w dziobie.

„Itachi?”

Wyrwał zwierzęciu liścik z dzioba i ptak odleciał.

Szybko rozerwał kopertę. Kartka była zapełniona idealnym pismem jego starszego brata.

Sasuke,

Jeżeli czytasz ten list, prawdopodobnie stała się rzecz nieodwracalna. Dokonałem wyboru również za Ciebie.

Postanowiłem pomóc Orochimaru w zdobyciu Sabaku no Gaary oraz Hyuuga Hinaty.

Co?! CO?!

Moja decyzja, choć zapewne raniąca Cię, była jedną z najtrudniejszych jakie w życiu podjąłem. Niemniej jednak, gdybyś znał całą moją historię, wiedziałbyś, Bracie, że nie miałem wyboru. Liczę, że wkrótce zrozumiesz moją decyzję.

 Jestem między Władcą Węży, a Kazekage i Hyuugą. W tym momencie, musiałem pomóc jemu. I Ty, mój drogi Bracie również jesteś związany z tym zleceniem. Być może dzięki Tobie Hyuudze nic się nie stanie. Jednak ja muszę zająć się Kazekage, dlatego też powiadamiam Cie o wezwaniu od Twojego dawnego mentora. Orochimaru wzywa Cię do Domu Luster.

Wyrusz niezwłocznie. Spotkamy się na przełęczy przed Ścieżką Upadłych.

Itachi

Zaciskając wargi, rozerwał krótką notatkę. Szybkim krokiem spakował najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszył z mieszkania, trzaskając drzwiami.

 `~o~O~o~`

Notka wyjaśnia wiele, następna wyjawi jeszcze więcej :D

a tutaj zdjęcie Kieri :)

kirei To tyle na dzisiaj! W najbliższym czasie Kieri pojawi się w zakładce „BOHATEROWIE” :D

Cześć!

Samael El no Sabaku

2 komentarze :, , , więcej...

ROZDZIAŁ 24 – WITAMY W PIEKLE (2/2)

przez , 04.mar.2015, w Bez kategorii

 

ROZDZIAŁ 24

– WITAMY W PIEKLE (2/2)

Czuł to.

Czuł ten ohydny, diabelny oddech śmierci na karku.

Mimo to, Gaara szedł dalej.

- Panie? – ogromny jastrząb, Manaamee, usiadł na ramieniu czerwonowłosego. – Panie, dobrze zrobiłeś, że zostawiłeś dziewczynę teraz. Cieszy mnie twa decyzja.

Nie słyszał tego.

U uszach dzwoniły mu cztery słowa, których miał do końca życia nie usłyszeć.

„Gaara…ja…cię kocham”

Potrząsnął głową w nadziei, że choć trochę odpędzi się od natrętnych myśli. Tak było lepiej. Dla nich obojga.

Hinata… To jedno istnienie, ten kruchy kwiat musi przetrwać. Jak wiele jeszcze rzeczy ma do zrobienia, ile dróg stoi przed nią otworem.

Wiedział jedno. Ich ścieżki skrzyżowały się jedynie na krótką chwilę.

„…jakże owocną chwilę.”

Wszystko byłoby dobrze, gdyby od początku nie był skazany na porażkę!

Przez pewien moment był w stanie uwierzyć, że jego przeszłość jest jedynie odległym wspomnieniem. Że nigdy nie było Dwunastu, Shukaku, Aichiku.

Naznaczony.

Jednak Sabaku no Gaara w tamtej chwili był (wbrew pozorom) człowiekiem szczęśliwym.

Pewnym, zdecydowanym krokiem podszedł do gigantycznych, dębowych drzwi na samym końcu korytarza. Sakabu przeczesał dłonią krwistoczerwone włosy i wyprostował się.

-Witamy w piekle – mruknął i uchylił wrota. Westchnął cicho i przymknął znużone powieki. - Śnię w Ciemności.  Żyję by zabijać. Zabijam, by żyć.

Gigantyczny jastrząb zatrzepotał majestatycznymi skrzydłami i odchylił głowę. Wkrótce również bursztynowe oczy ptaka zginęły w mroku.

………………………………………………………………………………….

Po raz setny przewrócił się na łóżku i wlepił oczy w szary sufit.

Był to brudny i stary pokój, jak każdy w Kwaterze Głównej Akatsuki. Pod oknem stało olbrzymie łóżko, a w rogu dębowa szafa pamiętająca zapewne zeszłe stulecie oraz sporych rozmiarów regały, zniszczone całkiem „przypadkiem” przez Hidana.

Itachi westchnął cicho i z roztargnieniem zaczął okrążać pokój.

Był niespokojny. Zły… Wściekły! Niewyobrażalnie wściekły!

Zachowywał się jak myśliwy. Cichy i opanowany czekał. Na ofiarę.

Do uszu dobiegł go cichy dźwięk otwieranych drzwi. Leniwie odwrócił głowę.

Wysoka, chuda kobieta o niespotykanych, niebieskich włosach i  oczach w kolorze świeżych pomarańczy weszła do środka.

„-Nie… Itachi, powiedz, że kłamiesz!

-To prawda… Temari, posłuchaj…

-Ale jak… Jak, do cholery?! 

-Orochimaru. Orochimaru zlecił mi to zadanie, mam je wykonać w Domu Luster. Temari, skup się. Nie wiem, dlaczego Biały Wąż oczekuje u siebie twojego brata, ale za wszelką cenę nie możesz dopuścić, żeby Gaara się z nim spotkał! Zatrzymaj go, tylko tak będzie bezpieczny. Ja sobie poradzę! Jednak muszę się stawić. Zatrzymaj go, bo nie będę miał wyboru. Dobrze wiesz, że nie chcę go zabijać, lecz jeśli tego nie zrobię, Orochimaru… Orochimaru przyjdzie po ciebie. Nie dopuszczę do tego, nie stracą cię!”

Przymknął oczy. Mięśnie na całym ciele momentalnie się napięły, a pokój rozświetlił krwistoczerwonym blaskiem boskich, Kopiujących Oczu Uchihy.

- Już czas. – odezwała sie cicho Konan. – Itachi. Orochimaru wzywa.

„Wybacz, Temari.”

…………………………………………………………………………

Bardzo krótka notka, nie ukrywam.

Nie będę was zamęczała więcej takimi wstępami ;)

Kochani, tak to już mam. Jeżeli rozdział jest podzielony, to zazwyczaj ma on 1,5 długości zwykłego. Stąd bardzo krótka notka, z której nie jestem zadowolona. Chyba dotychczas jedna z najgorszych xd aczkolwiek trudno. Wybaczcie, Wasza El nie ma najlepszego zdrowia i znów wylądowała w łóżku. Tak to już bywa :/

Kolejna notka? Jak najszybciej!

Sabaku

 

2 komentarze więcej...

Jakim cudem?

przez , 01.mar.2015, w Bez kategorii

Jak to się stało, że czytacie ten wpis?

 

Jak to się stało, że jeszcze tu jestem?

Odpowiedź jest prosta.

 

Niestety, jakiś czas temu ktoś włamał się na to konto. Zaledwie miesiąc temu udało mi się odzyskać dane, hasło i kolejne rozdziały.

 

Kochani, nie miałam siły już pisać.

 

Wiele się u mnie zmieniło. To nie tak, że nie czytam waszych blogów, Shine, Viola. Załamuję się tym, jaki poziom osiągnęłyście. Gratuluję Wam i życzę powodzenia. Z całego serca.

 

Wiem, że pewnie nikt tu już nie zagląda, ale…. cóż. Zdecydowałam, że reaktywuję bloga.

 

Dojrzałam do tej decyzji dość późno, zbyt późno. Straciłam wszystkich czytelników. Ale napisałam książkę :D W tej kwestii jestem z siebie dumna.

 

Zapewne za jakiś czas dowiecie się co stało się z Gaarą, Hiną, Sasuke i innymi bohaterami. Cierpliwości ;)

 

 

 

„Bo choć zapomniał o nas świat, mokrzy od stóp do głów nie tracimy nadziei”

1 komentarz więcej...

RODZIAŁ 24 – WITAMY W PIEKLE (1/2)

przez , 25.paź.2014, w Bez kategorii

Kawa… jest!

Guma… obecna!

No to zaczynamy :D

JEŚLI już szykujecie na mnie noże/kunaie/koty/psy/inny rodzaj broni/ i Kami wie co jeszcze…. wstrzymać się :)

Mimo wszystko moja sadystyczna natura ofiar się domaga :D Kogoś  tu musimy zabić….

Rekordowo późno…. kolejny grzech na liście…. Jeszcze sama treść… nie podoba mi się ;(

Więc… zapraszam na rozdział 24

ROZDZIAŁ 24

- WITAMY W PIEKLE

-EJ! MISTRZU!-zawołał zdenerwowany ptak. –  BO SIĘ POŁKNIECIE! Idziemy!

Młody Kazekage delikatnie oderwał się od Hyuugi.

- Już czas. – wyszeptał z uśmiechem i odszedł z Manaamee na ramieniu, zostawiając Hinatę samą przed wielkim korytarzem.

Hyuuga stanęła jak wryta.

-GAARA!

Nie myślała.

Chwila.

Wbiegła w tunel i przytuliła chłopaka od tyłu. Z jej policzków kapały kryształowe łzy.

-Gaara… ja… cię kocham…

Poczuła, jak mięśnie chłopaka napinają się.

POWIEDZIAŁA.

Wreszcie mu to powiedziała.

Zadziwiła samą siebie.

Oczekiwała wszystkiego, lecz nie tego.

Nosiciel Shukaku położył swoje ręce na jej dłoniach i delikatnie rozluźnił uścisk. Odszedł.

Odszedł, jakby ta chwila nie miała miejsca. Zniknął w ciemnym tunelu, zostawiając za sobą płaczącą dziewczynę o perłowo białych oczach.

Odszedł.

Czy nie wiedziała, że ta chwila musiała nastąpić?

Czy nie była na to przygotowana?

Czy nie wiedziała…. że go już nigdy nie zobaczy?

Świadomość tego uderzyła ją z całą mocą.

I pytanie… Po co to wszystko?

-Pani – usłyszała skrzekliwy, ptasi głos za sobą. – Pan nakazał nam odejść.

„Nakazał odejść”

Tak…

Na drżących nogach uniosła się z marmurowej podłogi.

-Zgadza się, Naoda – szepnęła.Wielki jastrząb przysiadł na jej ramieniu. Odwróciła głowę w stronę krętego tunelu. Blask świec powoli gasł. Szybko otarła ostatnie słone łzy. -Pan nakazał nam odejść.

Pewnie ruszyła w stronę przeznaczenia.

`~o~O~o~`

K A N K U R O ?

KANKURO?!

To miał być Gaara! GAARA!

Lat siedemnaście, krwistoczerwone włosy, turkusowe oczy, wysoki, spokojny…. GAARA!

Nie mogła się ruszać. Nie mogła mówić. Stała i po prostu patrzyła.

-Ekhm… Rita? – mężczyzna o przyjemnym, niskim głosie i kruczoczarnych oczach wychylił głowę zza stosu papierów.

-Ja… eto…

„Plan, Rita, plan! Myśl! Co by tu….”

Misja: Rita – faza druga.

-Ja… bo wiesz, Kanky… jestem tu już trochę i… cóż, rządowe pieniądze mi się kończą, moja wioska jest zniszczona… -powiedziała słodkim głosikiem. – Szukasz może sekretarki?

Na twarzy silnie zbudowanego mężczyzny pojawił się wielki uśmiech.

„Tak…. powiedz to…”

-Nie ma sprawy – roześmiał się wesoło. – Witam w biurze, Rita.

„Faza druga – zaliczona”

`~o~O~o~`

Ehhhhhhhhh

ŻYJE

Strasznie późno, strasznie tego mało, strasznie dziwnie. Notka bd szybko. Na 1000 %

Shine, Viola – czytałam wszystkie Wasze i są boskie <3

Ok, kochani.

Na sasuhina-new-story.blogspot.pl nowa notka. no to tyle na dziś

6 komentarze więcej...

Od El no Sabaku

przez , 25.wrz.2014, w Bez kategorii

NA SAMYM POCZĄTKU ZAZNACZAM: POWSTRZYMAĆ SWOJE ŻĄDZE MORDU NA AUTORCE!

Żyję. Jestem. Będę pisać.

Miałam spore problemy na początku roku, dużo pracy i innych zobowiązań. Zaniedbywałam bloga, to fakt. Jednak nie miałam jak pisać. Za wszystko ogromnie Was przepraszam.

Nie będę się tu zbyt bardzo rozpisywać, więcej wyjaśnia wkrótce.

Wasza El

1 komentarz więcej...

ROZDZIAŁ 23 – ZAWSZE

przez , 08.wrz.2014, w Bez kategorii

Hmm… cóż to za rozdział :D !

Będzie wyjątkowo romantyczny…. taką mam nadzieję xd Cieszyć się xd

Mam sporo nadziei co do tego rozdziału i nie ukrywam, podoba mi się :D Wyjątkowo, jestem z niego zadowolona, bo sporo na niego czekałam.

Dość szybko jak na moje standardy, postaram się, żeby tak było już zawsze :)

CO DO SASUHINA

Może być dniowe opóźnienie, ponieważ mam pewne problemy techniczne, a ta notka już dłuuuugo czeka na publikację ;*

Więc…

Dla Shine :*

ROZDZIAŁ 23 – ZAWSZE

Granatowowłosa dziewczyna zatrzymała się gwałtownie i łapczywie zaczerpnęła powietrza.

Odszukała wzrokiem przygaszonego mężczyznę o nieujarzmionych, krwistoczerwonych włosach i atletycznej budowie ciała.

Wpatrywał się w rozgwieżdżone, letnie niebo, jakby szukał w nim rozwiązania wszystkich problemów.

- Cokolwiek się stanie… – wyszeptał. – Idź dalej.

Lekko skinęła głową.

Stali przed ogromnymi, rzeźbionymi drzwiami Domu Luster.

Młody Kazekage wyciągnął wysadzany rubinami sztylet i przeciął sobie prawą dłoń. Nie zdążyła nawet zapytać, a olbrzymie drzwi uchyliły się.

Wolnym krokiem weszła do pomieszczenia.

Był to wielki korytarz, rozwidlający się na końcu.

Już chciała odejść, gdy poczuła, że ktoś łapie ją za dłoń.

`~o~O~o~`

-J… ja przepraszam… S…sasuke-san…

Przyjrzał jej się jeszcze raz. Czy to na pewno Sakura Haruno? Ta, która do prawie zabiła z miłości? Sasuke-san?! Nie…

Otrzepał się z ziemi i spojrzał na nią z wyższością.

-Mogę poznać powód, dla którego tak na mnie wpadasz? – zapytał.

Sakura z zakłopotaniem odwróciła wzrok.  W jej oczach tańczyły wesołe iskierki.

-Mam dziś randkę z Naruto-kunem, nie mogę się spóźnić!

Co…

CO?!

-Naruto? – wyszeptał ochrypłym głosem. Nie… To nie może być TA Sakura Haruno! Czy to nie ona miesiąc temu wyznała mu dozgonną miłość?! Czy to nie nią zawsze gardził?! Czy to nie ta sama dziewczyna?!

CO TU SIĘ DZIEJE?!

-Zwariowałaś?! -krzyknął.

Dziewczyna spojrzała na niego z czymś nieokreślonym w oczach.

To był… czysty impuls… przecież…

PRZECIEŻ ONA KOCHAŁA TYLKO JEGO!

Z drugiej strony… co go to obchodzi… ale przecież….

-Nie możesz się z nim spotykać. Nie kochasz go. – powiedział chłodno.

-Co cię to… – wrzasnęła młoda Haruno.

- Nie będziesz z nim szczęśliwa. – rzekł lodowato.

Wtedy zrobiła coś niespodziewanego.

Uderzyła go.

Sakura Haruno uderzyła go, Sasuke Uchihę.

Patrzyła na niego z czystą wściekłością w oczach. Na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmieszek.

-NIE MASZ PRAWA TAK MÓWIĆ!

Złapał jej dłoń, gdy chciała mu wymierzyć drugi cios.

„Haruno….”

-NIE MASZ PRAWA! MOGĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA BEZ CIEBIE!

Roześmiał się szyderczo. W szmaragdowych oczach różowowłosej pojawiły się łzy. Nachylił się nad nią i wyszeptał jej wprost do ucha:

- Nie możesz, Haruno. Zawsze byłaś i będziesz moja.

Dziewczyna oderwała się od niego gwałtownie i upadła na kolana. Płakała jak małe dziecko.

-MOGĘ! Ja… nie będę czekać wiecznie! Co z tego, że go nie kocham, przecież nie mogę liczyć na ciebie!

 Kolejna fala śmiechu wstrząsnęła brunetem. Uniósł ją i zmusił, by spojrzała mu w oczy.

-Pojętna dziewczynka.

Namiętnie i brutalnie wpił się w jej usta.

W padającym deszczu, wśród zdziwionych spojrzeń ludzi, na środku Konohy, pocałował ją.

`~o~O~o~`

Dziecko.

D Z I E C K O.

Tylko ta myśl formowała się w jej umyśle.

Sakura opuściła ją dobrą godzinę temu, a ona teraz tępo wpatrywała się w śnieżnobiały sufit szpitalnej sali.

Mimowolnie jej dłoń powędrowała na płaski brzuch. Przymknęła oczy. W jej myślach uformował się obraz Itachiego.

Co teraz?

Nosi w sobie dziecko Uchiha.

Nosi w sobie JEGO potomka.

Nosi w sobie owoc związku, który nie powinien był istnieć.

Co teraz?

Bracia, cała Suna, Konoha, Akatsuki?

Aborcja?

Nie, nie może tego zrobić. To człowiek, na Bogów, to ICH dziecko! Mimo wszystko, musi je chronić. Nawet za cenę własnego życia.

„Itachi. Co my zrobiliśmy?”

Roześmiała się głośno, a z jej oczu popłynęły łzy.

„Co my zrobiliśmy?”

Szybko wstała z łóżka i skierowała się do wyjścia

Pobiegła w stronę Domu Luster.

`~o~O~o~`

-Zaczekaj. – usłyszała cichy szept. – Muszę mieć pewność, że będziesz bezpieczna.

Przygryzł swój kciuk i wypowiedział formułę.

-Kuchiyose no Jutsu! – krzyknął Gaara.

W jednym momencie pojawiły się przy nim dwa gigantyczne jastrzębie.

Hinata spojrzała na nie z uśmiechem.

-Przywołanie. Czym mnie jeszcze zadziwisz? – powiedziała, głaszcząc po dziobie mniejszego  z nich.

- Rozkazy, panie. – odparł większy, przysiadając na ramieniu czerwonowłosego.

Hyuuga patrzyła na nie zafascynowana.

Były to dwa największe jastrzębie, jakie w życiu widziała.

Jeden z nich, o dumnych, bursztynowych oczach wpatrywał się w nią z uwagą, a drugi latał wokół niej jak wróbel.

-Hinata, pozwól, że ci przedstawię: Manaamee – większy skłonił dumnie głowę. -I Naoda.

-Mistrzu, gdzie idziemy!? – odezwał się z oddali radosny, skrzeczący głos. Mniejszy z ptaków podleciał do swojego pana i usiadł mu na dłoni.

Gaara wyszeptał coś do Manaamee, a ten zniknął w jednym z korytarzy. Młody Kazekage zwrócił niepewny wzrok w stronę Hinaty.

-Więc… musimy się pożegnać.

Młoda Hyuuga zaśmiała się krótko.

-Po co te wstępy? Wyjdziemy stąd oboje, ja i ty. – powiedziała z lekkim uśmiechem.

-Problem w tym, Hinata, że wyjdziesz stąd tylko ty.

Cisza.

Grobowa cisza przerywana jedynie trzepotem skrzydeł Naody.

-O czym ty mówisz? Wrócimy stąd! Jestem pewna, że…

-Tylko TY stąd wrócisz. – powtórzył dosadnie Kazekage.

-Ale… Gaara! Co…

-Posłuchaj mnie! –  rzekł głośniej i uniósł jej podbródek. – Z tego domu wyjdzie jedna osoba. To będziesz ty.  I pamiętaj: cokolwiek się zdarzy, nie możesz zawrócić. Nie czekaj na mnie, nie odwracaj się: po porostu idź przed siebie.

-Dlaczego mówisz zagadkami? – uniosła głos Hyuuga.  -Choć raz… dlaczego wszystko musisz załatwiać sam!? Dlaczego znów się poświęcasz?!

-Żyj. – dodał szeptem nosiciel Shukaku. – Hinata, żyj za nas oboje. Małżeństwo zapewne zawrzesz z Kankuro, będzie dla ciebie dobry. Powiedz im… powiedz mojemu rodzeństwu, że za wszystko im dziękuję i przepraszam, że zawsze byli dla mnie ważni….

-Gaara, co ty plecie…!

-Niech Kage zostanie Kankuro… – nie zważając na słowa dziewczyny, kontynuował. –  A Temari… niech sobie kogoś znajdzie. Kiedyś wreszcie spotka tego jedynego. – uniósł lekko kąciki ust. – Co do ciebie… Pójdziesz z Naodą. Będzie przy tobie cały czas, dopóki będę żył, może trochę dłużej. Hinata, najważniejsze: przeżyj. Odbij Tsunade i wracaj z nią do Konohy.

Trzepot jastrzębich skrzydeł stał się wyraźniejszy.

-Mistrzu – odezwał się Naoda. – Czas ruszać.

Chłopak uśmiechnął się.

-A ty?! – krzyknęła bezradnie Hyuuga.

Z jego gardła wydobył sie niski, przyjemny śmiech.

-A ja… cóż.

Nachylił się i delikatnie musnął jej wargi swoimi.

Ich oddechy mieszały się w jedno. Serca biły w tym samym rytmie.

Rozchyliła lekko usta.

Była w zupełnie innym świecie, do którego tylko oni mieli dostęp. Czas i miejsce przestały mieć znaczenie. Nic nie miało już znaczenia.

Tylko ta chwila. Ta krótka chwila, przemieniona w wieczność.

Iskra przerodziła się w płomień.

Wplotła dłonie w jego krwistoczerwone w łosy, a on przyciągnął ją bliżej.

Całował ją po raz ostatni.

Z całą pasją, namietnością , strachem i miłością.

Wiedział, że musi umrzeć. W tej chwili nie robiło to na nim najmniejszego wrażenia.

-Ej mistrzu…. – do ich uszu dobiegł skrzeczący głos. – Mistrzu?

Jak na komendę pogłębili pocałunek.

-MISTRZU! – zawołał zdenerwowany ptak. – Bo się jeszcze połkniecie! Idziemy!

`~o~O~o~`

Jak często muszę ci mówić
Że nawet kiedy płaczesz jesteś równie piękna
Świat Cię przytłacza, jestem przy tobie w każdym twoim humorze
Jesteś moim upadkiem, jesteś moją muzą
 Moim najgorszym zatraceniem, moim rytmem i zniszczeniem, 
 Nie mogę przestać , to dzwoni w mojej głowie dla ciebie

`~o~O~o~`

Koniec xD

I jak Wam się podoba? Czekam na opinie :)

Rozpoczynają się ważne wątki „Tańczącej z Ogniem”. Mini finał. To będzie sporo rozdziałów, ale wejściem do Domu Luster zamykam pewien etap. Teraz spodziewajcie się mocniejszyk wrażeń :)

pozdrawiam

El

13 komentarze więcej...

ROZDZIAŁ 22 – CZERŃ I BIEL

przez , 07.wrz.2014, w Bez kategorii

Kurde, jak późno :) Ale trudno, Samael już tak ma.

Rozdział pierwszy na sasuhina-new-story.blogspot.com już jutro (a może jeszcze dziś?)! Obiecuję, będzie coś, czego się nie spodziewacie ;)

Teraz zapraszam na rozdział 22

Dedykacja dla Wiktorii.. gdzie się podziewasz?

ROZDZIAŁ 22 – CZERŃ I BIEL

Mawiają, że do powstania cienia niezbędne jest światło.
Od tamtego dnia w mojej głowie nieustannie rozbrzmiewa twój głos.

To uczucie rozpalało go od zewnątrz.

Czuł, jakby był żywa pochodnią.

Krzyk.

Jeden, drugi.

Opanuj się! Nie pozwól, by cię usłyszała!

Gaara szamotał się wściekle w jednej z jaskiń. Muszą iść dalej. Do tego cholernego Domu Luster nie jest przecież tak daleko, prawda?

Kolejny wrzask jak błyskawica przeciął ciszę tej nocy.

-Gaara? Czy to ty?

Słyszał jej słodki, melodyjny głos. Nie aktywowała Byakugana, powiedział jej, żeby oszczędzała chakrę.

Następna fala bólu przeszła przez jego ciało. Nie mógł racjonalnie myśleć. Wiedział jedno:

Dwunastu zebrali się ponownie.

„Pieprzony Olivier”

Orochimaru i Kabuto doskonale wiedzieli, że nie przyjdzie. Musi chronić Hinatę. Co by się stało, gdyby zostawił ją na Ścieżce Upadłych? Samotną i bezbronną? Nikt, tak jak on i Dwunastu, nie znał tego lasu.

Na drżących nogach wyszedł z groty.

Ujrzał ją na tej samej polanie, gdzie zaledwie godzinę temu opowiadał jej historię Rei.

Hinata odwróciła się gwałtownie i odetchnęła z ulgą. Uśmiechnęła się łagodnie, a w jej księżycowych oczach pojawiły się  iskierki szczęścia.

-Co się stało, Gaara?

Pokręcił przecząco głową i uniósł kąciki ust.

- Nic ważnego. Możemy już ruszać. Do Domu Luster mamy niecałą godzinę.

Jej usta przyozdobił szeroki uśmiech.

„Dziewczyno, musisz mnie tak dręczyć? Zwariuję przez ciebie. KOCHAM CIĘ.”

-Dobrze.

`~o~O~o~`

-Czcigodny Orochimaru-sama. – odezwał się białowłosy mężczyzna. -Chyba nie twierdzisz, że…

-Tak. – zniecierpliwiony Biały Wąż przerwał mu. – Tak, mówię o zakazanym połączeniu Byakugana i Sharingana. Ba! O połączonej mocy Czterech! O nowej erze wszechświata. Oto wytłumaczenie moich słów.

Po raz kolejny rozległy się niespokojne szepty.

-Słuchajcie Bracia, Strażnicy Świata! Zamaskowani Zabójcy, Dzieci Mroku!My, którzy co cykl księżyca składamy Bogom daninę z martwego człowieka! My, od których zależą losy tego świata! My, Dwunastu Nieśmiertelnych! Następcą Rei, dzierżącą w sobie jej moc i Shikasai, jest nie kto inny, jak wyklęta dziedziczka Hyuuga!  Hinata, zrodzona z Łowczyni, Wężowej Księżniczki Kirei i Bratobójcy Hiashiego Hyuugi, który w prostej linii pochodzi od Boga Szóstego, Pana Światła, Ojca Białych Bóstw, Wody i Ziemi.  I również jest prawdą, że przodkiem klanu Uchiha był Bóg Piąty, Pan Mroku, Ojciec Czarnych Bóstw, Ognia i Wiatru!

Rozumiecie, Bracia!?  Dzieci z klanu Uchiha będą wcieleniami tych Bogów, jak mówi legenda! Zaś Hinata Hyuuga,  drugą śmiertelniczką Reą!

Byakugan i Sharingan, Bracia. Dwie moce boskie. Białe Oczy należały do Boga Szóstego, a Kopiujące do Piątego. Moc Wody i Ziemi Szóstego, Ogień i Wiatr Piątego!

Jednak teraz będzie inaczej. Rea nie umrze. Porządek tego świata zmieni się, dzięki tej dziewczynie, zrodzonej z mojej krwi i kości!  Ta przepowiednia nie może się omylić! Pomyślcie, Bracia, o tych dzieciach! O dzieciach tych oczu i Czerech Żywiołów! Bogowie! BOGOWIE! Panujący nad życiem i śmiercią!

-Ale! – wykrzyknął Olivier, który jako jedyny nie słuchał Orochimaru. – Ale co to wszystko ma wspólnego z nami? Po co kazałeś mi zabrać wszystkich? Co chcesz….

-Chcę, Olivierze. – rzekł jadowitym tonem Władca Węży. – Chcę mocy ich obojga. To JA ustalę porządek tego świata.

`~o~O~o~`

Rita przechadzała się ruchliwymi uliczkami Suny.

Na jej twarzy zagościł chytry uśmieszek.

„Kazekage Gaara. Największy budynek. Misja: Wyciągnąć informacje, zabić i przynieść część jego ciała dla Orochimaru z niewiadomego powodu. Proste”

Zaśmiała się w  duchu.

Ten idiota…. jak mu tam, Kankuro? Ten, który ją zaniósł do szpitala… Jakiż on jest żałosny!

Podczas jej kilkudniowego pobytu w szpitalu,  przesiadywał u niej często i wypytywał, jak się czuje. Idiota, oczywiście zaręczył za nią, że to nie ona jest sprawcą wybuchu. Dodatkowo załatwił jej obywatelstwo w Sunie! Była dla niego miła, to oczywiste. Zakochany naiwniak z ANBU może być pomocny, prawda? Zwłaszcza jeśli chodzi o Gaarę. Z tego, co wie, trudny człowiek z niego.

 Odnalazła wzrokiem wysoki budynek i weszła w jedną z uliczek. Przyspieszyła kroku.

„Kurwa… ile to miasto ma tych ulic?!”

Zanim się obejrzała, znalazła się przy wielkiej budowli. Bez wahania weszła do środka.

Takiego miejsca w życiu nie widziała.

Ściany w kolorze soczystego pomarańczu. Mahoniowe, rzeźbione meble. Egzotyczne, przepiękne rośliny. Porcelanowe wazy, warte więcej niż jej dom.

Napotkała wzrokiem drzwi z tabliczką „Kazekage”.

Po chwili namysłu zapukała do środka.

-Proszę. – odpowiedział niski, przyjemny głos… jakby… znajomy?

Uchyliła drzwi.

Przed nią, schowany za stertą papierów siedział wysoki brunet o czarnych jak noc oczach i zawadiackim uśmiechu.

Kankuro no Sabaku.

`~o~O~o~`

„Konoha. Nareszcie” – przebiegło mu przez myśl.

Zero rozkazów od Orochimaru. Teraz Sasuke pozostaje tylko czekać.

Czekać na miłość swojego życia.

„Hinata-hime”

Doskonale wiedział, że Biały Wąż zamierza zabić Gaarę. Ba, właśnie mu w tym pomagał! Za bezpieczeństwo Hinaty.

Wiele można Orochimaru zarzucić, ale zawsze dotrzymuje obietnic.

 Ukryty Liść.

Te same nudne ulice. Ci sami wiecznie zajęci ludzie. Ten sam, wszechobecny deszcz.

Wcisnął dłonie do kieszeni.

Mógł już tylko czekać.

-Ja, przep!…

Poczuł uderzenie gdzieś w okolicy barków i runął na ziemię.

Wraz z niską, różowowłosą dziewczyną o szmaragdowych oczach.

`~o~O~o~`

Bez składu i ładu, ale jest!

Kochani, nie mam na nic czasu ;(

Staram się, lecz… jest to, co jest.

Kolejny rozdział gdzieś w okolicach 9 września.

Pozdrawiam

El

P.S. Co się z Wami dzieje? Wszyscy się potopili na wakacjach? o.O Kochani, dajcie znak życia!

4 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...